Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

TAG: 50 Przypadkowych faktów o mnie

Witajcie!
Nowy Tydzień przed nami, A ja przychodzę do Was z kolejnym Tagiem, który odsłania jakąś cząstkę mnie:)

1. Moje prawdziwe imię to Miłosława. Rodzice mieli sentyment do staropolskich imion i nie spodziewali się, że imię przysporzy mi tyle kłopotów:) Praktycznie każdy dokument czy to legitymacja, dowód, paszport, prawo jazdy czy umowa bankowa wypisywana jest dwa razy, bo zawsze przemianują mnie na Mirosławę:)
A na studiach, kiedy się przedstawiałam, koledzy myśleli,że mam wadę wymowy i nie wymawiam R:)

2. Zdrobnienie tego imienia również przysparza wiele problemów. Najczęściej więc jestem po prostu Miłką.
Ale moi przyjaciele wykazują się czasem nie lada kreatywnością więc jestem też: Miłkiem, Miłsonem, Miłą, Miluśką, Miluchną a nawet Milky Way`em:)

3. Tato od zawsze nazywa mnie "Łosiu" od Miłosi:) Ale ten przywilej przysługuje tylko jemu i nie waha się go używać:)

4.Jestem dzieckiem wody i lasu. Pływam od niepamiętnych czasów i najlepiej czuję się w lesie. Nigdzie się tak nie relaksuję i nie nabieram takiego wiatru w żagle, jak właśnie w lesie! Nie dla mnie zatłoczone, wielkie miasta.

5.Uwielbiam wcześnie wstawać. Nie dla mnie spanie do południa,ale oczywiście zdarzają mi się też takie incydenty.:)

6. Mam dwójkę młodszego rodzeństwa, więc wykształcił się u mnie pełny profil "opiekuna stada":) Do dziś kiedy słyszę karetkę, dzwonię zapytać rodziców i rodzeństwo czy wszystko w porządku:)

7. W dzieciństwie byłam prawdziwą chłopczycą:) Sukienki były moim wrogiem, za to kochałam biegać za piłką. Do dziś lepiej mi się czasem dogadać z facetami:)

8. Miałam też niesamowicie niewyparzoną gębę.Dalej często najpierw coś palnę,a potem pomyślę. W podstawówce poprosiłam Panią,żeby już nie krzyczała na klasę bo mam okropny ból głowy... Na swoje wytłumaczenie mam tylko to,że miałam prawie 40st. gorączki i okazało się że mam anginę:) Ale do dziś okropnie mi za to wstyd.

9. Nie umiem kłamać i ściągać:)

10. Jestem totalną niezdarą. Przewracam się na prostej drodze, potykam na każdym kroku. Więc wyglądam jak kupka siniaków.

11. Po rodzinie taty odziedziczyłam skłonność do krągłości, talent kulinarny i młody wygląd.-Mam 26 lat i ciągle jestem pytana o dowód podczas kupowania alkoholu w sklepie:)

12. Kocham gary!-w domyśle uwielbiam pichcić, gotować i piec. Sama wymyślam nowe przepisy,a nasza lodówka nigdy nie jest pusta. Nasi znajomi wiedzą, że u nas zawsze można załapać się na coś smacznego.

13. Jestem niesamowitym łasuchem - co niestety widać:) Nigdy nie byłam niejadkiem.

14. Jestem czekoladoholikiem... - potrafię sobie odmówić słodkości i pyszności. Ale jeśli ktoś postawi przede mną coś z czekoladą -wymiękam.

15. .... i kawoholikiem. - Poranek zaczynam od mocnej kawy. W trakcie dnia potrafię jej wypić ok. 5 kubków. Wiem,że nie jest to zdrowe,ale pomaga przy moim niskim ciśnieniu:)

16. Muzyka towarzyszy mi na każdym kroku i potrafi definiować mój nastrój. Nie lubię ciszy. Kiedy coś mnie dobije, lubię pójść na spacer, puścić sobie coś energetycznego w słuchawkach i naładować baterię.

17. Jestem beksą - w ten sposób najczęściej odreagowuję stres. Dla mnie to całkowicie normalne, że najpierw się "wypłaczę", ale zaraz potem wchodzę na obroty i na mojej twarzy gości uśmiech:)

18. Jestem elastyczna i nie zdefiniowałam jeszcze do końca co będę robić w życiu. Lubię podejmować nowe wyzwania. W dzieciństwie chciałam być nauczycielką jak moja babcia i mama. Potem farmaceutką,skończyłam liceum o profilu biologiczno-chemicznym. Zdecydowałam się jednak studiować filologię germańską i wsiąkłam. Byłam w kole naukowym:) Do tej pory pracowałam jako: pracownik produkcyjny, kelnerka, lektor językowy, tłumacz, sekretarka i..... telemerketerka:) Prawda, że szeroki zakres możliwości:) Obecnie poszukuję nowej pracy:) i nie wykluczam rozszerzenia wykształcenia o kolejny kierunek.

19. Zawsze martwię się na zapas,ale tą cechę charakteru staram się u siebie zwalczyć i żyć chwilą!

20. Zaczęłam się malować dopiero na studiach. Co śmieszniejsze często maluję innych, ale u siebie na co dzień makijaż ograniczam do podkładu, tuszu i kredki do brwi:)

21. Jestem mężatką od 2 lat:) - Szczęśliwą:)

22. Mój mąż jest moim całkowitym przeciwieństwem. Ja jestem raczej wybuchowa, on z kolei jest ostoją spokoju:)

23. Tego nie wie pewnie nikt,ale jestem czynną forumowiczką na forach dla chorych na Wrzodziejące Zapalenie Jelita Grubego. Sama nie jestem chora,ale wspieram męża w walce z tą wstrętną chorobą.
Staram się też wspierać i promować organizacje walczące o prawa dla chorych na WZJG i nagłaśniające problemy tej choroby.

24. Kiedyś zastanawiałam się nad prowadzeniem bloga o tematyce tej choroby. Dotyczącego sposobów leczenia,objawów, diety, programu leczenia w naszym Państwie,a także naszych drobnych sukcesów w walce z chorobą.

25. Na komputerze spisuję swoją "książkę kucharską" pod kątem smacznych potraw dla chorujących na WZJG:) Która pewnie zostanie tylko dla naszego użytku.

26. Wolny czas lubię spędzać w ogrodzie rodziców - sama mieszkam w kamienicy.
Czyż nie jest pięknie?:)

27. Mogę robić różne rzeczy w ogródku: kosić trawę, grabić liście, zamiatać, ale żadna siła nie zmusi mnie do ... plewienia brrrrrrrrr! Nie znoszę!

28. Uwielbiam wszelkie prace kreatywno-twórcze czyli wszelkie D.I.Y. Mogę nad tym ślęczeć godzinami, ale...

29. totalnie nie potrafię rysować. To była moja zmora w szkole.

30. Podobnie ze sportem - lubię ruch. Aerobik, rower, spacery, siatkówka, koszykówka.

31. Ale nienawidzę biegać.:)

32. Kocham imprezy na których mogę tańczyć:)

33. Potrafię bardzo szybko komuś zaufać,ale często mylę się co do ludzi, więc często się na nich zawodzę.

34. Bardzo cenię przyjaźń i potrafię się poświęcać . Jeśli coś się dzieję komukolwiek z moich przyjaciół, nawet telefony w środku nocy  nie stanowią dla mnie problemu:)

35. Jestem leworęczna! Jak Einstein, Beethoven i Aleksander Wielki - więc szansa na drobną sławę jeszcze jest ;)

36. Bałam się wsiąść za kółko,ale na sprawą mojej super Pani instruktor polubiłam jazdę samochodem i od niemal 2 lat jestem kierowcą. Co nie zmienia faktu,że ciągle się uczę:)

37. Uwielbiam zakupy w SH. Zawsze można wyszukać tam coś nietypowego.

38. Mam problem z kupieniem butów, ponieważ mój rozmiar buta to 42. (Czasem 43) W podstawówce miałam przydomek "Wódz Wielka Stopa", a tato śmiał się że do ślubu pójdę w białych kajakach:)

39. Nie cierpię butów na obcasie.

40. Gdybym mogła na okrągło chodziłabym w materiałowych trampencjuszach:)

41. Na codzień jestem poukładana, czasami wręcz pedantyczna. Wszystko planuję,ale często zdarzają mi się spontaniczne wyskoki:)Potrafię rzucić wszystko,wsiąść w samochód i pojechać spotkać się ze znajomymi.

42. Moja przyjaciółka często mówi,że jestem wariatką:) w pozytywnym wariancie. Uwielbiam żartować i śmiać się ze wszystkiego. Uwielbiam też żartobliwe przekomarzanki i jestem typową gadułą.

43. Uwielbiam dzieci, za ich prostotę, spontaniczność i radość z małych rzeczy. Często przygarniam pod opiekę dzieciaki znajomych:) ( no dobra przyznaję się, lubię się czasem pobawić zabawkami:)

44. Marzę o tym,by zwiedzić kiedyś Szwecję i Danię. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego:)

45. Kocham Truskawki i mogę je jeść koszami:)

46. Jestem zmarzluchem, więc kocham gdy jest gorąco:)Aczkolwiek tegoroczne upały i mi dały w kość.

47. Nie mam balkonu, więc kiedy jest ciepło, pierwszą poranna kawę piję w piżamie, siedząc w oknie na parapecie.

48. Dwa lata temu ciągle używałam błędnie "bynajmniej" jako "przynajmniej" :) Dopiero mój przyjaciel mnie uświadomił. Żenua!

49. Jestem molem książkowym:) Jeśli książka jest naprawdę dobra pochłaniam ją w 2 dni.

50. Zawsze na spontanicznych zdjęciach mam głupią minę:)Nie potrafię być normalna:)

I to by było tyle moich mrocznych sekretów. Sama chętnie czytałam Wasze i chętnie poczytam te, których jeszcze nie widziałam.
A może niektóre fakty są Wam "bliskie"?
Pozdrawiam poniedziałkowo!
-Truskawkowa


sobota, 10 sierpnia 2013

Mleczny drink dla moich włosów:)

Pogoda troszeczkę odpuściła i dziś wreszcie cieszymy się milutkim chłodkiem. Za to przez cały czas upałów raczyłam się mlecznymi koktajlami,a moim włosom serwowałam mleczne ożywienie w postaci maseczki Kallos Latte.
 Ta maseczka miała już sporą ilość miłośników w blogosferze, więc długo się zastanawiałam czy warto jeszcze dorzucić swoje 3 grosze, ale pomyślałam, że naprawdę ta maseczka naprawdę na to zasługuje.

Opakowanie, które posiadam to przeźroczysty słoiczek o pojemności 275 ml. Jak dla mnie pojemność jest idealna, nie za dużo, nie za mało. A przede wszystkim wiem, że nie zdąży mi się znudzić oraz że zdążę ją zużyć przed upływem terminu ważności.

Maska ma biały kolor i jest niezwykle gęsta,dzięki czemu potrzebujemy niewielkiej ilości by odżywić nasze włosy. Producent zaleca trzymać ją od 5-10 min, ja natomiast dawałam jej spokojnie od 20-30 min. Włosy po zmyciu są sypkie,gładkie. Po miesięcznym używaniu jej 1-2 razy w tygodniu odnotowałam naprawdę fajne wzmocnienie włosów oraz bardzo ładny połysk.


Jak dla mnie ma ona jednak dwie malutkie wady. Pierwszą jest zapach. Owszem słodki, budyniowy,ale ja nie do końca się z nim polubiłam. Dosyć długo utrzymuje się na włosach.
Drugą wadą jest to,że przy regularnym stosowaniu moje włosy szybciej się przetłuszczają.

Czy kupię więc tą maseczkę ponownie? Tak! Na pewno na okres letni, kiedy moje kudły są wystawione często na mało miłosierne warunki: słońce, woda, wiatr. Jestem miłośniczką kąpieli w jeziorach i nie mam w zwyczaju jakoś nadmiernie dbać wtedy o włosy. Schną często zwinięte w koczku,wystawione na ostre słońce. Ta maska przywróciła im dobrą formę i bardzo ładny blask.

A czy Wy polubiliście się z tą maską? Znacie? Kochacie? Czy może wręcz przeciwnie?

Pozdrawiam,
Truskawkowa!

Ps. Przypominam, że ROZDANIE jajka do podkładu EBELIN jeszcze trwa:) Zapraszam!

wtorek, 6 sierpnia 2013

Nowe hobby:)

Witam,

dziś wpadam z postem króciutkim i niekosmetycznym:) Pochwalę się Wam moim nowym szaleństwem na punkcie plecionkarstwa:) Oto kilka moich "wyrobów"



I co Wy na to? A może jakiś mały krok po kroku dla chętnych?:)

Pozdrawiam upalnie!
-Strawberry Mery

niedziela, 4 sierpnia 2013

Szampon głęboko oczyszczający Balea

Kiedy niedziela nie traktuje nas upałami, wreszcie trafia mi się chwilka, którą mogę poświęcić sobie i Wam.
Toteż w turbanie, z maseczką na włosach i twarzy skrobię mała recenzję szamponu, który bardzo polubiłam:
Balea Tiefenreinigung Shampoo.
Szampon przywiozłam z zakupów w Berlinie i zapłaciłam za niego ok 2,5-3 Euro. Dobrze wiedziałam, że ma w składzie SLS,ale bardzo chciałam go wypróbować po recenzji Szavki.
Po pierwszym użyciu już wiedziałam,że nie będę żałować. To chyba pierwszy szampon, który tak cudownie oczyszcza, włosy aż skrzypią czystością. Były mięciutkie i gładkie,nie miałam też problemów z rozczesywaniem. Należy uważać jednak, ponieważ osoby z wrażliwą skórą głowy ( jak Ja) nie powinny go używać codziennie. Ja dorobiłam się początkowo małego podrażnienia,ale przy stosowaniu raz w tygodniu nie trzeba się obawiać podrażnień ani przesuszeń:)
Co do samego szamponu. Jest to przeźroczysty żelowy płyn, nie za gęsty,nie za rzadki. Bardzo dobrze się pieni,dzięki czemu jest wydajny.
Na razie szampon dobiegł końca. Ale myślę,że jeszcze do niego powrócę.

Miłej Niedzieli Wam życzę i oczywiście przypominam o rozdaniu:)
Pozdrawiam,
-Truskawkowa Mery!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Projekt Pustostan Lipiec 2013!

Witam w sierpniu, który zapowiada się genialnie, letnio, gorąco i wypoczynkowo!
Dziś mam dla Was zużycia miesiąca Lipca, które nie są powalające. Nie ma w nich praktycznie kolorówki, bo w upał chodzę albo saute,albo delikatnie podkreślam jedynie brwi,rzęsy i usta.


Pielęgnacja ciała
Balea Duschpeeling Butermilk&Lemon -Świetnie się spisywał. Drobiny nie są wielkie, ale robią swoje. Zapach odświeżający:)
Balea Żele pod prysznic: Brazil Mango i Hawaii Pineapple.  - Na temat tych żeli chyba już nie muszę nic mówić:) Goszczą w mojej łazience od dłuższego czasu i zmieniam tylko wersję zapachową:) Te są z limitki i polecam wybitnie, zapachy są tak cudowne, że warto spróbować.
Krem do rąk Dove - służył mi w pracy. Czy dokładnie służył? Szczerze mówiąc, jego jedynym atutem był zapach,ale dla moich królewskich dłoni nie robił nic.Zwyklak:)

Pielęgnacja twarzy
Green Pharmacy Żel do mycia twarzy z Aloesem -Świetny, tylko nie wiem gdzie mogę go zakupić stacjonarnie. Może ktoś z Was wie?
Płyn micelarny z Be Beauty - na ten temat chyba nie muszę się rozpisywać:) Pojawia się w Pustostanie co miesiąc.

Pielęgnacja włosów
Olejek Łopianowy przeciwłupieżowy. Green Pharmacy. - W odróżnieniu od swojego brata ze skrzypem, nie robi już takiego szału. Nie jest zły,ale jeśli mam sięgnąć po kolejną butlę, t właśnie po wersję ze skrzypem.
Alverde. Szampon z Amaranthusem - Tutaj też nie mam się co rozpisywać bo ten szampon gości u mnie bardzo często:)
Isana Professional. Odżywka do włosów. - Gigantyczna 500ml butla starczyła mi na wiele miesięcy. Jest dobra,ale nadal nic nie pobija jej siostry do włosów brązowych:)

Inne
Wraz z wakacjami powróciłam do lakierów hybrydowych. Toteż końca dobiegła kolejna buteleczka Top&Base Neonail.
Błyszczyk Oriflame, którego praktycznie niewiele używałam. Leci do kosza bo zaczął  brzydko pachnieć.
Tak więc to już Wszystko jeśli chodzi o zużytych.Nie jest ich za wiele, ale obiecuję się poprawić:)

Przyznam się też,że w lipcu pozwoliłam sobie na małe zakupy:
gaj-oliwny.pl
DM - dzięki kochanej Karolinie:*
Netto:)
A jak wyglądają Wasze zużycia?
Zastanawiam się nad postem o ulubieńcach letnich miesięcy. Dawno nie robiłam ulubieńców,więc może warto, co Wy na to?

P.s. Przypominam o rozdaniu Jajka Ebelin. Ono czeka na Was i podskakuje z niecierpliwością. Więc jeśli chcecie spróbować jego magicznej różowej mocy zerknijcie TU:) !!

sobota, 27 lipca 2013

Gąbeczkowe jajko od Ebelin + mała niespodzianka:)

Witajcie!

Jak miło wreszcie wrócić. W moim życiu wiele się dzieje, stąd też moja nagła, niezapowiedziana nieobecność.  Głównie spowodowana poszukiwaniem nowej pracy na wrzesień, ale nie tylko. Zaczynam w życiu pewien nowy etap.
Dziś przybywam do Was z recenzją gąbeczki Ebelin, która często jest porównywana jakościowo do Beauty Blendera. Ja z oryginalnym BB nie miałam do czynienia, więc trudno mi powiedzieć czy jest równie dobry jak oryginał, natomiast spokojnie mogę powiedzieć Wam jak bardzo zmienił moją makijażową rutynę.

Ebelinowe jajko kupiłam podczas pobytu w Berlinie, więc używam go ok. 2 miesięcy.
Obsługa jest niezwykle prosta: namaczamy w ciepłej wodzie, odciskamy i już jest gotowe do aplikacji podkładu. Ja buzię stempluję dołem, natomiast czubkiem nakładam korektor. Jajko świetnie też nadaje się do nałożenia np. bronzera w kamieniu, efekt delikatnego przejścia jest fantastyczny.

Jeśli chodzi o trwałość, pokażę Wam jak wygląda całkiem nowe jajeczko, a jak to z którego korzystam już 2 miesiące:
Świeżaczek
po 2-óch miesiącach

Jak widać jajeczko odrobinę traci kolor i czasem pojawiają się dziurki, szczególnie jeśli użytkowniczki posiadają długie paznokcie:) Ale cena ok. 2 Euro rekompensuje wszystko:)
A tak wyglądają efekty:
suche i mokre jajo:)



A teraz coś dla Was w ramach małej rekompensaty za to, że nie było mnie tak długo.
Mam dla Was nowiutkie Jajko Ebelin do rozdania!
Warunki konieczne do wzięcia udziału to:
- bycie moim obserwatorem, 
- polubienie mojego FB
-  oraz odpowiedź pod tym postem na pytanie : Co podoba lub nie podoba się Wam w moim blogu? lub dlaczego go odwiedzacie:) Liczę na szczere odpowiedzi:) 
Blog niedługo będzie obchodził swoje PIERWSZE URODZINY:)
Dla ułatwienia podajcie wraz z odpowiedzią Wasz adres E-mail, a także pod jaką nazwą obserwujecie bloga oraz Imię i pierwszą literę nazwiska "polubiacza" na Facebooku:)
Oczywiście będzie mi miło, jeśli umieścicie informacje o moim rozdaniu w notce,czy na FB, ale nie jest to warunek konieczny
Szczęśliwego posiadacza Ebelinowego jajeczka wylosuję i podam do wiadomości 19 sierpnia, tak żebyście otrzymali paczuszkę w 1-wsze urodziny bloga:) W paczuszce oprócz gąbkowego jajka pojawią się dodatkowe niespodzianki:)
Oczywiście będzie mi miło, jeśli umieścicie informacje o moim rozdaniu w notce,czy na FB, ale nie jest to warunek konieczny.

Pozdrawiam,
-Truskawkowa Mery!
 


poniedziałek, 1 lipca 2013

Pustostan Czerwiec `13

Witajcie!

Przed nami nieco chłodnawy pierwszy dzień lipca, więc biegnę do Was z moimi Pustakami z zeszłego miesiąca.
Co miesięczne pustaki naprawdę mnie mobilizują do zużywania wszystkich zapasów. Z przyjemnością odkładam każdy kolejny pusty pojemnik co koszyczka:) Szybko zauważycie też, że tym razem kolorówki prawie nie ma:) Najzwyczajniej w świecie nie mam czasu się malować.

Pielęgnacja ciała
Peeling do ciała. Be Beauty o zapachu mango. - nieco mnie zawiódł.
Balea .Żel pod prysznic. Kokos i Nektarynka. - obłęd. Jeśli będę miała okazję kupię ponownie ten zapach.
Isana. Minideo. Exotic Flower.
Masło do ciała. Wellness&Beauty. Mandarynka i Joghurt. - Recenzja tu!
Dada Lawendowe chusteczki. Synergen chosteczki do demakijażu - Chusteczki służą mi głównie w momentach, kiedy kogoś maluję i większość kosmetyków nakładam wcześniej na rękę lub po prostu towarzyszą mi w torebce:)Więc zużywam ich mnóstwo.
Niebieska oliwka Babydream - która nie załapała się na zdjęcie.

Pielęgnacja włosów

Alverde. Olejek do włosów. Migdał&Argan. - Pachniał odrobinkę cytrusowo. Jestem w fazie testów innych olejków, więc jeszcze się zastanawiam, czy do niego wrócę.
Botanique. Olej ze słodkich migdałów - Po ten olej będę wracać chyba do końca życia. Potrafi ukoić moją skórę głowy po najgorszych podrażnieniach.
Pilomax.Maska. Krok 2 Regeneracja,Włosy farbowane ciemne. - Recenzja tu!
Szampon do włosów. Biały Jeleń. Gruszka. Do skóry tłustej i wrażliwej - niemiłosiernie plątał moje włosy. Natomiast jest moim mistrzem do mycia pędzli. Pięknie pachniały później gruszkami.
Balea Professional. Szampon głębokooczyszczający. - Uwielbiam go, choć nie mogę używać go codziennie, ponieważ troszkę podrażnia skórę głowy. Więcej informacji pojawi się w recenzji już niedługo.

Kosmetyki do twarzy
Yves Rocher. Hydra Vegetal. Krem miniaturka 15 ml. - Jestem oczarowana i chcę więcej!
Płyn micelarny. Be Beauty - chyba nie muszę nic mówić skoro to moja 8 buteleczka. W kluczborskich biedronkach nadal są dostępne.
Vichy Normaderm. Żel głębokooczyszczający -Recenzja tu!
Kapsułki Anti - Age. Rival de loop. - sięgnę po nie ponownie,bo przepięknie nawilżyły moją buzię.

Podkład. Revlon Photoready. Shell. - odkąd moja cera pożegnała się z wysypami pryszczy używałam go chętniej, ponieważ ślicznie rozświetlał. Teraz dobiegł końca i całe szczęście, bo moja buzia się opaliła:)
Efektima. Maseczka z glinką i wyciągiem z nagietka - kocham!!
Vichy BB Cream - wzięłam próbkę w aptece, ponieważ chciałam sprawdzić jak moja buzia będzie współgrała z tym tworem. Chciałam delikatnego wyrównania koloru i rozświetlenia. Nie wiem dlaczego ten BB cream nadał mojej cerze czerwonych tonów a do tego świeciłam się jak psu.... wiecie co. Nie tknę tego już nigdy w życiu.
Próbki Love Me Green - Krem na dzień i peeling do twarzy - powiem tak. Myślę nad zamówieniem głównie tego kremu na dzień,bo wywołuje pozytywne odczucia:)
Ziaja maseczka różana - niewypał. Nie robi kompletnie nic.
Legenda:
Polecam
Taki sobie
Niewypał

I to by było na tyle z mojego pustostanu. Po raz kolejny jestem z siebie dumna:) Jestem też ciekawa waszych denek:) A może pojawią się tam któreś z tych produktów?

PS. Właśnie zauważyłam że to mój 99. Post:) Postanowiłam, więc że 100 będzie troszkę nietypowy:)

Pozdrawiam,
Truskawkowa:)