Jakiś czas temu do Rossmann`a weszła gama kosmetyków Mixa dla skóry wrażliwej.
Wiem, że opinie są podzielone, jedni je uwielbiają, drudzy nienawidzą. Do którego grona należę więc ja?
Jak wiadomo jestem właścicielką niezwykle kapryśnej cery, która w okresie zimowym płata nie lada figle.
Po jesienno-zimowym "wysypie" znów staram się wyprowadzić ją na prostą.
Jakiś czas temu trafiłam w Rossmannie na promocję wszystkich produktów Mixa. Postanowiłam wypróbować.
50ml produktu otrzymujemy w białej tubce, zapakowanej w kartonik. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie. Ponieważ łatwo dostrzec czy kartonik nie został już przez kogoś naruszony. Ponadto w moim Rossmanie spotkałam się z istnieniem testerów wszystkich kremów Mixa,co bardzo mi się podoba. Prawdopodobieństwo,że ktoś wcześniej "macał" już mój krem zostaje zmniejszone.
W składzie znajdziemy glicerynę,która u mnie zwykle sprawdza się znakomicie. Znajdziemy tu również silikony. Do wyboru mamy 3 warianty tego kremu: Przeciw błyszczeniu, Łagodzący i Przeciw przesuszeniu.
Ze względu na moją cerę mieszaną w kierunku tłustej zdecydowałam się na wariant Przeciw błyszczeniu.
I nie zawiodłam się:) Ten krem jest stworzony dla mnie. Przede wszystkim mam problem ze strefą T, po kilku godzinach okropnie się świecę. Krem Mixa, stosowany regularnie, pomógł mi zmniejszyć błyszczenie. Nie zlikwidował go całkowicie, ale znacznie przedłuża to świeżość makijażu.
Krem mnie nie zapycha, mimo silikonów. Dzięki nim skóra staje się gładsza i satynowa po użyciu.
Krem cechuje się też sympatycznym zapachem, jednak wiem,że niektórym może on przeszkadzać.
Cena tego specyfiku waha się między 14-18zł.
Czy znacie wyżej wymieniony produkt? A może korzystacie z innych produktów Mixa, które mogłybyście mi polecić?
Pozdrawiam, Truskawowa!
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 10 stycznia 2014
wtorek, 7 stycznia 2014
Fokus Na Usta 4.
W dzisiejszym odcinku Fokusu na usta przyszedł czas na pielęgnację.
Zima co prawda nas oszczędza, ale nie oszczędzają nas wiatry. Jeśli chodzi o odbudowę spierzchniętego naskórka znakomicie sprawdził się u mnie Balsam Tisane w słoiczku,ale dziś nie o nim. Dziś mowa o produkcie, który pomaga mi dbać o usta, za każdym razem kiedy wychodzę na dwór.
4,8 grama produktu zamknięte jest jako sztyft w przeciętnie wyglądającym, plastikowym opakowaniu.
Skusiłam się na wariant zapachowy Malina&Rabarbar, ponieważ uwielbiam zarówno maliny, jak i rabarbar.
Niestety tutaj odrobinkę się zawiodłam, bo rabarbaru tutaj nie czuję.
Sztyft nie jest bezbarwny, na ustach za to pozostawia niewielkie muśnięcie koloru i połysk:)
W składzie znajdziemy mój ulubiony olejek migdałowy i olej z pestek winogron.
Sztyft zawiera w sobie filtr SPF10. Natomiast nie znajdziemy tutaj parafiny,parabenów, ani silikonów.
Jeśli chodzi o działanie, jestem nim w pełni usatysfakcjonowana. Sztyft stosowany regularnie przed każdym wyjście w zupełności wystarczy by zabezpieczyć moje usta przed zgubnym działaniem wiatru czy zimna.
Odkąd zaczęłam go stosować problem wysuszonych do cna, pozadzieranych ust, po powrocie ze spaceru po prostu zniknął.
Wisienką,albo w tym przypadku " malinką" na torcie:) jest tutaj cena, która oscyluje wokół 4 zł :)
Znacie? Lubicie?
Pozdrawiam,
Truskawkoa!
Zima co prawda nas oszczędza, ale nie oszczędzają nas wiatry. Jeśli chodzi o odbudowę spierzchniętego naskórka znakomicie sprawdził się u mnie Balsam Tisane w słoiczku,ale dziś nie o nim. Dziś mowa o produkcie, który pomaga mi dbać o usta, za każdym razem kiedy wychodzę na dwór.
Balsam ochronny ISANA Fruit & Gloss.
4,8 grama produktu zamknięte jest jako sztyft w przeciętnie wyglądającym, plastikowym opakowaniu.
Skusiłam się na wariant zapachowy Malina&Rabarbar, ponieważ uwielbiam zarówno maliny, jak i rabarbar.
Niestety tutaj odrobinkę się zawiodłam, bo rabarbaru tutaj nie czuję.
Sztyft nie jest bezbarwny, na ustach za to pozostawia niewielkie muśnięcie koloru i połysk:)
W składzie znajdziemy mój ulubiony olejek migdałowy i olej z pestek winogron.
Sztyft zawiera w sobie filtr SPF10. Natomiast nie znajdziemy tutaj parafiny,parabenów, ani silikonów.
Jeśli chodzi o działanie, jestem nim w pełni usatysfakcjonowana. Sztyft stosowany regularnie przed każdym wyjście w zupełności wystarczy by zabezpieczyć moje usta przed zgubnym działaniem wiatru czy zimna.
Odkąd zaczęłam go stosować problem wysuszonych do cna, pozadzieranych ust, po powrocie ze spaceru po prostu zniknął.
Wisienką,albo w tym przypadku " malinką" na torcie:) jest tutaj cena, która oscyluje wokół 4 zł :)
Znacie? Lubicie?
Pozdrawiam,
Truskawkoa!
sobota, 4 stycznia 2014
Korektor Maybelline Dream Lumi Touch
Przygotowałam serię korektorowych recenzji. Od ponad roku zaczęłam borykać się ze strasznymi zasinieniami i zaczerwienieniami w okolicach oczu. Wcześniej zdarzały mi się one sporadycznie ( jakaś nieprzespana noc, epicka imprezka - takie tam idylle czasów studenckich:))
Poszukiwałam więc korektora, który poradzi sobie z tym problemem. Jeśli chodzi o cienie pod oczami, nie są jeszcze takie straszne,ale w gdy połączymy je z zaciemnionymi powiekami, naprawdę nie wygląda to najlepiej.
W okolicach sierpnia trafiłam na promocję produktów Maybelline w Superpharm i postanowiłam spróbować. Nie potrafię znaleźć gramatury, ale zapłaciłam za niego 20 zł.
Korektor ma formę "pen`a". Przekręcając odpowiednia ilość korektora wędruje do pędzelka.
Ma on właściwości rozświetlające,ale i jego krycie jest zadowalające.
A teraz czas na zdjęcia:)
Lewe oko z korektorem, prawe bez:
Przed:
i po:
Dla mnie jest fenomenalny:) Dodam jeszcze, że nadaje się również właśnie na powiekę jako baza pod cienie, Nie roluje się i utrzymuje u mnie do popołudnia.
Aaaa, zapomniałam jeszcze napisać,że odcień, który posiadam to 02 Nude.
I co wy na taki efekt? A może już znacie delikwenta?
Pozdrawiam sobotnio!
-Truskawkowa!
Poszukiwałam więc korektora, który poradzi sobie z tym problemem. Jeśli chodzi o cienie pod oczami, nie są jeszcze takie straszne,ale w gdy połączymy je z zaciemnionymi powiekami, naprawdę nie wygląda to najlepiej.
W okolicach sierpnia trafiłam na promocję produktów Maybelline w Superpharm i postanowiłam spróbować. Nie potrafię znaleźć gramatury, ale zapłaciłam za niego 20 zł.
Korektor ma formę "pen`a". Przekręcając odpowiednia ilość korektora wędruje do pędzelka.
Ma on właściwości rozświetlające,ale i jego krycie jest zadowalające.
A teraz czas na zdjęcia:)
Lewe oko z korektorem, prawe bez:
Dla mnie jest fenomenalny:) Dodam jeszcze, że nadaje się również właśnie na powiekę jako baza pod cienie, Nie roluje się i utrzymuje u mnie do popołudnia.
Aaaa, zapomniałam jeszcze napisać,że odcień, który posiadam to 02 Nude.
I co wy na taki efekt? A może już znacie delikwenta?
Pozdrawiam sobotnio!
-Truskawkowa!
czwartek, 2 stycznia 2014
Witajcie w Nowym Roku!
Stary Rok 2013, który dla mnie osobiście nie był zbyt szczęśliwy, już za nami. W tym roku zamierzam jednak być szczęśliwsza, mam też kilka mocnych postanowień noworocznych, związanych z moim "życiem zawodowym" - Te pozostawię jednak w tajemnicy.
Dzisiaj mam dla Was post poświęcony nowym nabytkom w moich zbiorach kosmetycznych:) Wszystkie otrzymałam jako prezenty świąteczne, więc wnioskuję,że z moimi zamiłowaniami nie trudno kupić mi prezent:)
Zacznę od srebrnego kuferka. Jest niesamowicie poręczny, idealny na wyjazdy, których ostatnio coraz więcej:) I mieści dokładnie taką ilość podręcznej kolorówki,jakiej mi potrzeba.Ma wygodne zamknięcie i dzięki temu wiem,że moje skarby są bezpieczne:)
Śmiem podejrzewać, że paleta 12 cieni Technic przyleciała do mnie z Irlandii:) Przyznam,że mam słabość do tego typu oprawy (nie wiem skąd u mnie takie skłonności). Na temat cieni nie jestem się jeszcze w stanie wypowiedzieć, ponieważ użyłam jej ledwie kilka razy. Wstępnie jestem zadowolona.
Zestaw błyszczyków Seventeen był dla mnie nie lada wyzwaniem. Jakiś czas temu przerzuciłam się na pomadki,głównie ze względu na nasycenie koloru. Jeśli chodzi o te błyszczyki (nie byłabym sobą, gdybym kilku z nich już nie użyła) jestem oczarowana. Postaram się zrobić dla Was mały "review" :)
Ostatni, powiedziałabym ogromny prezent, pomogłam wybrać sama:)
Postanowiłam ,że czas nauczyć się porządnie obsługi sztucznych rzęs,więc wybrałam trio Ardell.
No i przyszedł czas na Tangle Teezer`a:)
Na koniec zostawiłam wisienkę na torcie. Coś przez co nie mogę teraz w nocy spać.
No co tu dużo mówić: Jaram się jak mały Kazio hulajnogą.
Nowe "Hakurzaki" czyli H54, H21, H50, H13
Oooo tak, byłam ja grzeczna w tym roku:)Właściwie to już w "tamtym".
Jeśli chodzi o bloga tutaj też nastąpi kilka zmian organizacyjnych. Bardzo chciałabym ,żeby posty pojawiały się częściej. Mam pomysł na kilka serii:) No i zamierzam oczywiście kontynuować Fokus na usta:).
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko,
Truskawkowa Mery!
Dzisiaj mam dla Was post poświęcony nowym nabytkom w moich zbiorach kosmetycznych:) Wszystkie otrzymałam jako prezenty świąteczne, więc wnioskuję,że z moimi zamiłowaniami nie trudno kupić mi prezent:)
Zacznę od srebrnego kuferka. Jest niesamowicie poręczny, idealny na wyjazdy, których ostatnio coraz więcej:) I mieści dokładnie taką ilość podręcznej kolorówki,jakiej mi potrzeba.Ma wygodne zamknięcie i dzięki temu wiem,że moje skarby są bezpieczne:)
Śmiem podejrzewać, że paleta 12 cieni Technic przyleciała do mnie z Irlandii:) Przyznam,że mam słabość do tego typu oprawy (nie wiem skąd u mnie takie skłonności). Na temat cieni nie jestem się jeszcze w stanie wypowiedzieć, ponieważ użyłam jej ledwie kilka razy. Wstępnie jestem zadowolona.
Zestaw błyszczyków Seventeen był dla mnie nie lada wyzwaniem. Jakiś czas temu przerzuciłam się na pomadki,głównie ze względu na nasycenie koloru. Jeśli chodzi o te błyszczyki (nie byłabym sobą, gdybym kilku z nich już nie użyła) jestem oczarowana. Postaram się zrobić dla Was mały "review" :)
Ostatni, powiedziałabym ogromny prezent, pomogłam wybrać sama:)
Postanowiłam ,że czas nauczyć się porządnie obsługi sztucznych rzęs,więc wybrałam trio Ardell.
No i przyszedł czas na Tangle Teezer`a:)
Na koniec zostawiłam wisienkę na torcie. Coś przez co nie mogę teraz w nocy spać.
No co tu dużo mówić: Jaram się jak mały Kazio hulajnogą.
Nowe "Hakurzaki" czyli H54, H21, H50, H13
Oooo tak, byłam ja grzeczna w tym roku:)Właściwie to już w "tamtym".
Jeśli chodzi o bloga tutaj też nastąpi kilka zmian organizacyjnych. Bardzo chciałabym ,żeby posty pojawiały się częściej. Mam pomysł na kilka serii:) No i zamierzam oczywiście kontynuować Fokus na usta:).
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko,
Truskawkowa Mery!
sobota, 28 grudnia 2013
Życzenia noworoczne i kilka słów wyjaśnienia:)
Moi kochani :),
przez dłuższą chwilę mnie tutaj nie było. Niespodziewanie pokrzyżowały się odrobinkę nasze plany, pobyt w Łodzi wskutek komplikacji przedłużył się aż o 2 tyg,więc wróciliśmy praktycznie przed świętami, które w tym roku szczególnie chciałam poświęcić całkowicie dla rodziny. Stąd też tutaj nie pojawiły się nawet najdrobniejsze życzenia - po tych wszystkich przygodach nie miałam do tego głowy. Zapewniam,że po Nowym Roku wrócę na pewno:)
Tymczasem chciałabym skorzystać z okazji i złożyć Wam życzenia Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku. Przede wszystkim zdrowia i radości,a także samych sukcesów i chwil szczęścia w życiu. Niech rok 2014 będzie lepszy od poprzedniego.
Jednocześnie chciałabym też podziękować za to, że byliście tu ze mną kolejny rok:)
Pozdrawiam,
-Wasza Truskawkowa Mery:)
przez dłuższą chwilę mnie tutaj nie było. Niespodziewanie pokrzyżowały się odrobinkę nasze plany, pobyt w Łodzi wskutek komplikacji przedłużył się aż o 2 tyg,więc wróciliśmy praktycznie przed świętami, które w tym roku szczególnie chciałam poświęcić całkowicie dla rodziny. Stąd też tutaj nie pojawiły się nawet najdrobniejsze życzenia - po tych wszystkich przygodach nie miałam do tego głowy. Zapewniam,że po Nowym Roku wrócę na pewno:)
Tymczasem chciałabym skorzystać z okazji i złożyć Wam życzenia Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku. Przede wszystkim zdrowia i radości,a także samych sukcesów i chwil szczęścia w życiu. Niech rok 2014 będzie lepszy od poprzedniego.
Jednocześnie chciałabym też podziękować za to, że byliście tu ze mną kolejny rok:)
Pozdrawiam,
-Wasza Truskawkowa Mery:)
czwartek, 5 grudnia 2013
Powiew ciepła :)
Ten makijaż, wykonałam już jakiś czas temu,ale jakoś tak wcześniej nie doczekał swojej publikacji.
Teraz kiedy mamy już w pełni sezon jesienno-zimowy, postanowiłam dodać odrobinę ciepełka:)
Jeśli chodzi o oczy użyłam:
Bazy pod cienie z P2
Tuszu do rzęs Wibo Dolls Lash
Palety Cieni 88 Mary Macom
Do Twarzy użyłam:
Podkładu i Pudru Maybelline Affinitone w odc. Golden Beige,
różu Apropos Apricot z Catrice.
Szminka to Cien Neon Coral
To taki zwykły dzienniak,ale tak bardzo kojarzy mi się ze wczesną jesienią, kiedy jest jeszcze miło i ciepło:)
Aaaach:)
Pozdrawiam,
-Rozmarzona Truskawkowa
Teraz kiedy mamy już w pełni sezon jesienno-zimowy, postanowiłam dodać odrobinę ciepełka:)
Jeśli chodzi o oczy użyłam:
Bazy pod cienie z P2
Tuszu do rzęs Wibo Dolls Lash
Palety Cieni 88 Mary Macom
Do Twarzy użyłam:
Podkładu i Pudru Maybelline Affinitone w odc. Golden Beige,
różu Apropos Apricot z Catrice.
Szminka to Cien Neon Coral
To taki zwykły dzienniak,ale tak bardzo kojarzy mi się ze wczesną jesienią, kiedy jest jeszcze miło i ciepło:)
Aaaach:)
Pozdrawiam,
-Rozmarzona Truskawkowa
wtorek, 3 grudnia 2013
FOKUS NA USTA 3.
Przyszedł czas na trzecią i ostatnią już część Szminkowych Ulubieńców Jesienno - Zimowych: Odcienie Jesieni ,aczkolwiek Fokus na usta trwa dalej:)
Idealna rubinowa czerwień ożywi każdy spokojny makijaż. Usta nabierają soczystości i wyrazu. Więcej o tej pomadce mogliście już przeczytać Tutaj! Dłużej rozwodzić się nad nią nie będę:) Mój Must Have!
Jeśli jesień, to i brązy. Tu mamy do czynienia z przepięknym, kremowym brązem, którym dodatkowo ładnie nawilża nasze usta. Może cudów nie ma w temacie trwałości,ale jak już kiedyś pisałam, warto!
A jakie kolory pomadek królują teraz u Was?
Pozdrawiam,
Truskawkowa!
Loreal Color Riche Intense Ruby
Idealna rubinowa czerwień ożywi każdy spokojny makijaż. Usta nabierają soczystości i wyrazu. Więcej o tej pomadce mogliście już przeczytać Tutaj! Dłużej rozwodzić się nad nią nie będę:) Mój Must Have!
Wibo Elixir nr 02
Jeśli jesień, to i brązy. Tu mamy do czynienia z przepięknym, kremowym brązem, którym dodatkowo ładnie nawilża nasze usta. Może cudów nie ma w temacie trwałości,ale jak już kiedyś pisałam, warto!
Catrice Ultimate Shine 170 Play the Plum
O soczystej śliwce mogliście poczytać Tu. Rewelacyjnie ożywia nawet najprostszy makijaż. Pomadki Catrice nie należą do najtrwalszych,ale rewelacyjnie nawilża nasze usta i dodaje im odrobinę blasku. Dodatkowo cena nie jest ogromna. Ten odcień polecam naprawdę wszystkim maniakom ciekawych kolorów na ustach:)A jakie kolory pomadek królują teraz u Was?
Pozdrawiam,
Truskawkowa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)